Czy te wszystkie gniazdka w przedziałach, Wi-Fi, czyste toalety i wagony barowe na prawdę są komuś potrzebne?

 

Wpis rozpoczniemy od anegdotki, którą pozwoliłem sobie odrobinę zmodyfikować:

Otóż w czasach PRL, wiecie, ścisła cenzura, w pewnej wsi koncert chciał dać zespół o pięknej nazwie „Przejebane”. Niestety, źle by to wyglądało na plakatach, więc sprytny sołtys tejże wsi postanowił zmienić nazwę na „Nie Jest Dobrze”. Historyjka kończy się happy endem, zespół się zgodził, koncert był udany. A teraz przechodzimy do myśli przewodniej tego wpisu. Na polskiej kolei nie jest dobrze…

REKLAMA
Reklama na blogu maszynisty

Z przerażeniem obserwuję skargi i żale pasażerów, którymi dzielą się w internecie. A to nie ma gniazdek w przedziale, a to miał być wagon restauracyjny, ale go nie ma. Albo klimatyzacja… Że w wagonie jest albo lodówka, albo ukrop że się nie da wytrzymać…

Obserwuję to z przerażeniem, bo ponoć mamy XXI wiek a Polska, jeśli wierzyć rankingom, jest czwartym najszybciej rozwijającym się krajem na świecie.

Z jeszcze większym przerażeniem obserwuje (a także słucham) komentarze do takich reklamacji…

„niech się cieszy, że jedzie”, „kiedyś się nabrało kanapek, herbaty w termos i się jechało”, „Dawniej to każdy książkę ze sobą miał i czytał, prąd nie był potrzebny na całą podróż”, „Pamiętam jak przez okna się wchodziło do wagonów, żeby w ogóle jechać, a teraz tylko roszczeniowi ludzie jeżdżą, wszyscy by siedzieć chcieli”. „Po co komu nowoczesne pociągi, stare wagony z otwieranym oknem, to jest prawdziwa podróż”…

I takich komentarzy można by tu wkleić całą stronę albo dwie.

Drodzy koledzy i koleżanki, drodzy miłośnicy… Przypominam, że od niemal 20 lat mamy XXI wiek. Czasy się dość mocno zmieniły i choć nadal lubimy w 8 osobowym przedziale żreć kanapkę z jajkiem i kiełbasą oraz ociekającego sokiem pomidora, to jednak coraz więcej ludzi ceni sobie wygodę i możliwość relaksu podczas podróży. A patrząc na ceny biletów, to komfort, gniazdka elektryczne i możliwość zjedzenia ciepłego posiłku w KAŻDYM pociągu dalekobieżnym się każdemu podróżnemu po prostu należy! I nikogo nie obchodzi, jak było 40 lat temu. Powinniśmy dążyć ku lepszemu, a nie do pociągu przemierzającego pół kraju dawać wagony bez klimatyzacji, z ogrzewaniem które działa jak chce, bez wagonu barowego.

Problemem bywa nawet obecność (a właściwie jej brak) papieru toaletowego, że już o mydle i ciepłej wodzie nie wspomnę.

I tak długo, jak będziemy się godzić na bylejakość podróży, a wręcz ją wspierać (bo przecież jedzie), tak długo kolej nie wstanie u nas z kolan. W każdym razie ja tego na pewno nie doczekam…

Czyńmy kolej lepszą dla zwykłych pasażerów. Nam wystarczy, że jedzie. Ludzie oczekują choćby odrobiny zrozumienia, gdy nie jedzie. I serio słodki wafelek i soczek gdy opóźnienie przekracza 2 godziny nie załatwi sprawy, a tylko bardziej wkurzy pasażera… A tym pasażerem może być kiedyś wasza matka… Albo wasz synek mały w przyszłości, którego jeszcze nie macie… ;)

3 KOMENTARZE

  1. W swoim wpisie zapomniałeś dodać jednej niezwykle ważnej konkluzji. Nic się nie zmieni dopóki kolej walczy z autami i samochodami a zmiana pojawi się wtedy gdy wewnątrz kolej pojawi się konkurencja. Przewozy towarowe już powoli zaczynają się zmieniać i 45 letnie byczki zastepowane są Dragonami 2. Monopol paru firm sprawia że nie muszą się martwić o klienta i to proszę Pana tyczy wszystkich i wszędzie.

  2. Dopóki pasażerowie nie będą reklamować to nic się nie zmieni. Zawsze reklamuję czy opóźnienia czy brak barowego, czy skład zastępczy, czy inne miejsce niż wykupiłem. Zawsze mam zwrot kasy… To prostsze niż narzekanie na forach a więcej kasy w kieszeni zostaje.

  3. Na kolei bardzo dużo do powiedzenia mają związkowcy którzy chcą tej
    bylejakości i naciskają na zarządy spółek żeby zajmowały się głównie
    tymi związkowcami, a nie klientami.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj