Przeglądając „kolejowy” internet nie sposób było nie natknąć się na zdjęcia znajomych z tą książką. Nie byłem pewien, czy warto wydać hajs. Tu po raz kolejny z pomocą przyszło Legimi.

Legimi jest taką fajną usługą, z której korzystam od chyba 4 lat. Płacę co miesiąc mały abonament i w jego cenie mam dostęp do wielu e-booków, a przy okazji dostałem od nich czytnik :) Tyle tytułem wyjaśnienia. Wracajmy do książki.

Ostre cięcie?

Początek mnie niekoniecznie zachęcił. Ot, wiele informacji o których z racji zainteresowań wiedziałem już wcześniej. Czyli bezsensowne cięcia pociągów, zamknięcia linii, bezsensowne godziny odjazdów. Nic, co mogłoby mnie zaskoczyć, ale na pewno dla wielu osób niezwiązanych z koleją będą to informacje zaskakujące. Dla takich bardzo ciekawskich osób – wszelkie dane są poparte liczbami – ile kilometrów torów usunięto w tych latach, ile naprawiono itp. I powiem szczerze – liczby robią wrażenie.

Im bliżej połowy książki, tym bardziej ciekawe dla mnie rzeczy. Może między innymi dlatego, że były to czasy które mogłem już coraz bardziej pamiętać. I przyznam szczerze, że w niektórych momentach książki zaczynałem się już niezdrowo denerwować, że ktoś podejmował wiele idiotycznych decyzji w imię „naprawy kolei”. Brakowało specjalisty, który miałby posłuch u osób decyzyjnych. I w sumie nadal tak jest.

Burdel ciągle na kółkach

Gdy doszedłem do fragmentów o katastrofach pod Szczekocinami i w Babach, zwątpiłem jeszcze bardziej. Niby znane mi były raporty komisji, niby znane te mniej oficjalne fakty, ale pewne zaniedbania które pokazała mi ta książka mocno mnie wkurzyły. I nie tylko dlatego, że gdyby wbrew pozorom te błahe rzeczy mogłyby zapobiec katastrofom. Głównie dlatego, że wiele powielonych stamtąd schematów miałem okazję kilka lat temu zobaczyć na własne oczy.

Kolej nie wstanie z kolan, póki będzie na niej monopol. Aktualnie moim skromnym zdaniem sytuację ratują, a przynajmniej próbują ratować koleje samorządowe. Wiele z nich robi co może. Ale dopóki na polskie tory nie zostanie wpuszczona poważna konkurencja, oraz nikt nie weźmie się za bałagan i bezmyślne decyzje panujące podczas remontów – nie ma co liczyć na cuda.

Czy mogę polecić książkę? Tak! Z czystym sumieniem mimo mojej początkowej niechęci do niej. Sam niebawem kupię ją w wersji papierowej, żeby zdobiła moją skromną biblioteczkę.