Nadszedł w końcu od dawna oczekiwany moment. Od dziś siądziesz po prawej stronie i poprowadzisz pociąg. A przynajmniej będziesz się starał.

Ale po kolei. Został Ci przydzielony maszynista, z którym będziesz współpracował przez najbliższe kilka miesięcy. Możliwe, że on nie będzie z tego powodu zadowolony, możliwe również, że to Ty nie będziesz zadowolony. Ale generalnie to nie musicie się lubić, masz się od niego uczyć. W szkole też na pewno nie lubiłeś wszystkich nauczycieli :)

Bardzo możliwe, że nie pozwoli Ci od razu usiąść za nastawnikiem. Nie dziw mu się, on nadal bierze odpowiedzialność za cały pociąg, a nie jedziecie z „eLką” na dachu, tylko pociągiem pełnym ludzi. Spodziewaj się podstawowych pytań z semaforów, działania urządzeń bezpieczeństwa na lokomotywie itp. Albo ulubionego pytania wszystkich szkolących: „Jaki był poprzedni semafor?”.

Gdy już będzie widział, że łapiesz podstawy i obserwujesz szlak – posadzi Cię „za kołem” i pozwoli jechać. Być może już wcześniej któryś mechanik dał Ci prowadzić, wtedy już wiesz mniej więcej jak to wszystko działa.

A więc jedziesz. Pierwszy raz prowadzisz prawdziwy pociąg! Marzenie spełnione! Pomału zbliżasz się do stacji. Przed Tobą najgorsza część – zatrzymać rozpędzone kilkaset ton. Zapewniam Cię, że bez pomocy maszynisty – nie dasz rady :) Tzn. zatrzymać zatrzymasz. Ale niekoniecznie tam, gdzie powinieneś.

Delikatnie więc manewrujesz kranem hamulca, według rad Twojego opiekuna. Trochę mocniej, mocniej, teraz delikatnie zmniejsz siłę hamowania…. luzuj! Zatrzymujesz się w stacji, bardzo prawdopodobne, że z mocnym szarpnięciem. Ale stoisz tam, gdzie powinieneś. Pierwszy sukces! Dłonie masz całe spocone, nogi się trzęsą. Już wiesz, że to nie będzie taka bułka z masłem. Ale nie ma czasu na przemyślenia. Słyszysz gwizdek, spoglądasz w lusterko – kierownik podaje sygnał „Odjazd”. Rozpędzasz pociąg. Przed Tobą jeszcze długa droga. Czujesz się spełniony.

Zielonej drogi!