Wiem, że nie jestem jedyny, który zadawał sobie to pytanie. Postaram się przybliżyć wam ścieżkę do uprawiania tego zawodu.

W internecie informacji o tym jest jak na lekarstwo. Te, które łatwo znaleźć są dawno przeterminowane. A te, które są aktualne – często przesiąknięte jadem zazdrosnych/niespełnionych osób. A więc po kolei (jak to na kolei ;)).

Wykształcenie

Bardzo często można trafić na informację, że należy mieć wykształcenie techniczne. A najlepiej elektryczne lub mechaniczne.  Jest to NIEPRAWDA! Jestem najlepszym przykładem na to, że takie wykształcenie nie jest potrzebne. Owszem, posiadając takowe zwiększasz swoje szanse na wymarzoną pracę. Będzie Ci również łatwiej pojąć, jak działa lokomotywa, dlaczego jedzie i co zrobić żeby jechała, gdy jechać nie chce.

Obecnie wymaganym wykształceniem jest przynajmniej zasadnicze zawodowe. Czyli będąc po liceum ogólnokształcącym – możesz startować. Po zawodówce również.

Szkoła więc nie jest najważniejsza. Jest coś o wiele ważniejszego.

Zdrowie

Tutaj nie ma przeproś. Musisz mieć końskie zdrowie,  aby przejść badania. Wzrok i słuch –  pierwsza kategoria. A badania (głównie wzroku) są bardzo szczegółowe, nie wystarczy czytać ostatniego rzędu z tablicy. Oprócz tego jeżeli masz cukrzycę, problemy z sercem itp. – odpadasz. Jeżeli masz problemy z psychiką – (teoretycznie) odpadasz.

A no i najważniejsze. Jeśli paliłeś ostatnio coś zielonego na rozluźnienie – sorry, ale odpadasz. Są wykonywane dość szczegółowe narkotesty.

Jeżeli już przejdziesz badania i okazuje się, że jesteś zdolny do podjęcia pracy jako maszynista – potrzeba jeszcze jednej, najważniejszej rzeczy.

Chęci i samozaparcie

Obserwując kolej z zewnątrz – wszystko jest pięknie. Chcesz tym żyć, jest to Twoją pasją! Gdy jesteś na kursie, często zadajesz sobie pytanie: „Co ja tu do cholery robię?!”.

I nie chodzi tu o atmosferę w pracy czy coś w tym stylu. Chodzi o to, że to wcale nie jest takie fajne, że wsiadasz, ruszasz i jedziesz. A zanim zostaniesz samodzielnym maszynistą – długa droga i do tego wyboista.

Przed Tobą ok. 2 lata nauki. Zaczynasz szkoleniem na Licencję maszynisty. W niecałe 2 miesiące się uwiniesz. Potem musisz zdać egzamin. Głównie z sygnalizacji i przepisów, ale jest też sporo innych dziwnych rzeczy. Nie wszyscy go zdają. Ale załóżmy, że się udało. Czas na trochę ubrudzenia się w smarach.

Trafiasz na warsztat. Co tydzień jesteś na innym dziale. W sumie 7 tygodni. Smarujesz, odkręcasz, dokręcasz, skręcasz, czyścisz, szorujesz… Robisz czarną robotę, którą ktoś musi robić żeby pociągi w ogóle jeździły. Wracasz brudny i później nie masz już chęci na nic.  Nie możesz się doczekać ostatniego tygodnia. Bo po ostatnim tygodniu – w końcu spędzisz trochę czasu w podróży lokomotywą! Czeka Cię 500 godzin jazdy jako obserwator (siedzisz i patrzysz, jak prowadzą pociągi różni maszyniści). 300 godzin na elektrowozach i 200 na spalinowozach. Jak trafi się fajny mechanik, to da Ci poprowadzić, pomoże poznać tajniki lokomotywy i poopowiada, jak to dawniej na kolei było :)
Na tym etapie potrafią się również pojawić wątpliwości. Okazuje się, że „spalinówka” potwornie trzęsie, na elektrowozie może być za zimno/za gorąco no i już w tym miejscu pojawiają się również wypadki. Od błahego potrącenia psa, przez uderzenie w drzewo po śmiertelne wypadki z człowiekiem. Niestety jest to wpisane w nasz zawód i trzeba się liczyć z tym, że w każdej chwili może nas to spotkać.

Jazdy za obserwatora zajmą Ci około 3 miesięcy. Po nich trafiasz na kurs teoretyczny. Poznajesz tam dokładną budowę maszyn, schematy obwodów elektrycznych, pneumatycznych i wszystkich innych dziwnych rzeczy. Tu znów pojawia się pytanie „co ja tu robię?!”. Szczególnie te osoby, które nigdy nie miały styczności z elektryką/elektroniką czują się najbardziej zagubione. Oczywiście wszystko jest do nauczenia, ale na pierwszy rzut oka widzisz czarną magię. Kurs teoretyczny zajmuje około 1,5-2 miesięcy.

Po tym kursie w końcu „konkrety” (a w każdym razie – na początku kursu nie mogłeś się doczekać tego etapu). Zostaje ci przydzielony maszynista, pod którego okiem Ty prowadzisz pociągi i doskonalisz technikę jazdy oraz poznajesz kolejne sekrety lokomotywy. Nagle zdajesz sobie  sprawę, jak ogromna odpowiedzialność na Tobie spoczywa, ile pracy i wysiłku trzeba włożyć w prowadzenie pociągu. Ale wszystko to wynagradza satysfakcja, że oto właśnie spełniasz swoje marzenie. Do wyjeżdżenia masz 1300 godzin. Zajmie Ci to około roku, później przystępujesz do egzaminu. Jak to wygląda? Tego nie wiem. Dopiero rozpocząłem ostatni etap ścieżki „szkoleniowca”, zaczynam prowadzić pociągi pod nadzorem mojego maszynisty. Jest fajnie, chociaż pojawiają się chwile zwątpienia. Ale nie można się poddawać!

Oczywiście musisz znaleźć przewoźnika, który Cię przeszkoli (licencję można zrobić samemu). Przy obecnym deficycie maszynistów – nie powinno być z tym problemów.

Kolej na Ciebie!