Odkąd po głowie zaczął mi chodzić pomysł o zostaniu maszynistą, marzyłem o prowadzeniu pociągu po górskich szlakach. Czas spełnić marzenie.

Co prawda bardziej marzyłem o Bieszczadach, ale nie można wybrzydzać. W końcu udało się – robię szlak do Zakopanego! :)

Malownicze widoki… tu czuć prawdziwe piękno kolei…

Widoki zapierają dech w piersiach i aż chce się jeździć. Co prawda póki co trafiałem na ładną pogodę, więc i jazda była dość spokojna. Jednak gdy zacznie się prawdziwa jesień i zima – zacznie się robić wesoło. Cóż… Nikt nie mówił, że będzie łatwo.

Widok na Jezioro Żywieckie

Mimo, że jest to ciężki i wymagający szlak (szczególnie końcówka), to jednak wiele osób dałoby się pokroić, żeby tędy się przejechać. No i co się dziwić… Spójrzcie sami na te krajobrazy…

Jedynym minusem jest stan torów… Niecałe 190 km pociąg pokonuje w 5 godzin… Trochę dramat, chociaż często i tak szybciej, niż zakopianką ;) No i kolejny raz powtórzę – dla tych widoków warto poświęcić ten czas.

Dość ciekawym zbiegiem okoliczności pierwszą jazdę na zapoznanie szlaku zrobiłem dokładnie 5 lat po mojej wizycie w Muzeum Taboru w Chabówce. Koleje losu bywają przewrotne ;)

Cóż… Strasznie się jaram tym szlakiem i nie mogę się doczekać, kiedy znów na niego wyjadę. Nie wiem tylko jak długo nim pojeżdżę, bo w powietrzu czuć nadchodzące życiowe zmiany… ;)

Tak czy inaczej – do zobaczenia w Zakopanem w grudniu! :)