Służba przebiegała nadzwyczaj spokojne. Kilka kilometrów przed stacją końcową huknęło i zrobił się problem…

Już prawie byłem gotowy do wyjścia, książka pokładowa wypisana, plecak spakowany. Lokomotywa postanowiła przestać ze mną współpracować. Zaświeciła się kontrolka przekaźnika różnicowego i każda próba odblokowania i dalszej jazdy kończyła się ponownym jego zadziałaniem. Nie miałem żadnego dobrego pomysłu na naprawę podczas jazdy. Teoretycznie mogłoby pomóc odłączenie jednej pary silników. W praktyce… albo pomoże, albo nie. W każdym razie będę musiał się zatrzymać, żeby to zrobić…

Jak zostać maszynistą?
Jeżeli jesteś ciekaw co jeszcze może spotkać maszynistę w pracy, jak wygląda szkolenie oraz zadajesz sobie pytanie „Jak zostać maszynistą”, to przypominam że dostępny jest mój e-book, który rozwieje większość Twoich wątpliwości i ułatwi drogę do fotela maszynisty.
Kup moją książkę!

Jak się zatrzymam, to istnieje spore prawdopodobieństwo, że już nie ruszę i będę musiał czekać na lokomotywę zastępczą. Więc prawdopodobnie nie zdążę na pociąg powrotny do domu. Ewentualnie pojedzie on mocno opóźniony czekając na mnie. Obie opcje słabe. Poza tym trochę głupio tak zdefektować kilka, może kilkanaście kilometrów przed stacją końcową. Pasażerowie raczej nie będą zachwyceni…

Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana

Prędkość na liczniku – niecałe 120 km/h. Profil linii – póki co lekko z górki. Do celu jakieś 10 kilometrów. Szybka decyzja – spróbuję się dotoczyć. Na radio wołam najbliższą stację:

– Stacja XXX, proszę się zgłosić do pociągu YYYYY
– Na odbiorze XXX
– Mam usterkę maszyny, jak się zatrzymam mogę już nie ruszyć. Jest szansa, że z rozbiegu dojadę do stacji końcowej. Dałoby radę załatwić wolną drogę do peronów?
– Za chwilkę dam znać…


– YYYYY, przelot do samych peronów!
– DZIĘKUJĘ! <3

Jeszcze szybki kontakt z dyspozytorem. Informuję go, że ta maszyna raczej sama nie zjedzie na grupę i niech kombinują. A ja trzymam kciuki, żeby nic nie zmusiło mnie do hamowania…

Już jest w ogródku, już wita się z gąską…

Semafor wjazdowy do stacji końcowej pokazuje prędkość 40 km/h. Od niego jeszcze dość daleko do peronów. Zwalniam najdelikatniej jak potrafię, żeby skład przed samym semaforem był już wyluzowany i w tym miejscu złapał równo 40 km/h. Udało się całkiem nieźle. Teraz tylko dotoczyć się w perony po tych wszystkich rozjazdach. Wskazówka prędkościomierza spada… Na początku peronu pokazuje zaledwie 20 km/h. Mało. Ale ja już wiem, że się udało. Pociąg skończył bieg, w miarę punktualnie. Lokomotywę na warsztat zabrała druga, sprawna. A ja mogłem przesiąść się na pociąg powrotny.