Gdy z końcem listopada zakończyłem moją współpracę z PKP Intercity, poczułem pewnego rodzaju ulgę. Ulgę, która z czasem zaczęła przeszkadzać. Teraz znowu wracam do gry!

30 listopada pojechałem do Krakowa załatwić ostatnie formalności – zdać służbowy telefon, dokumenty, załatwić niezbędną papierologię. Po tym wszystkim poczułem się wolny. Koniec nadgodzin, koniec nocnych jazd… Przede mną szkolenie, czyli właściwie trzy miesiące odpoczynku połączonego z poznawaniem nowych taborów i szlaków, co teoretycznie przekładało się na mnóstwo wolnego czasu, który będę mógł przeznaczyć na hobby. O jakże sam siebie oszukałem…

Na szkoleniu

Co właściwie robiłem przez te trzy miesiące? Poznawałem budowę taboru, opanowywałem techniki prowadzenia nowych maszyn i przy okazji poznałem kilka nowych szlaków. Dzięki dobremu podejściu instruktorów i maszynistów poszło to bardzo sprawnie (i wcale się tu nie podlizuję, tylko stwierdzam fakty ;)). Największym problemem było przestawienie organizmu na zupełnie inny tryb działania…

REKLAMA
Reklama na blogu maszynisty

[su_box title=”Jak zostać maszynistą?” style=”noise” box_color=”#da660e” radius=”5″]

Jeżeli jesteś ciekaw co może spotkać maszynistę w pracy, jak wygląda szkolenie oraz zadajesz sobie pytanie „Jak zostać maszynistą”, to przypominam że dostępny jest mój e-book, który rozwieje większość Twoich wątpliwości i ułatwi drogę do fotela maszynisty.

Kup moją książkę!

[/su_box]
Do tej pory pracowałem na różne zmiany – raz się szło o 3 rano do pracy, raz o 9 a innego dnia o 16. Niby kiepsko, ale jak już się człowiek przyzwyczai, to wie że jutro odpocznie a dziś musi się trochę bardziej poświęcić. Natomiast szkolenie zaczynało się o 7, czasami o 8. I tak przez 3 miesiące. Od poniedziałku do piątku, czasami w soboty. Oczywiście zdarzały się również dni wolne w tygodniu i były to dla mnie idealne dni na odespanie. Bo niestety codzienne wstawanie o 5 rano okazało się koszmarem nie do przejścia. Stąd też nie miałem nawet siły myśleć o jakimkolwiek hobby. Pod koniec miesiąca udało się uciec na weekend nad morze. Na szczęście pomału wracam do „normalnego” trybu pracy :)

Powrót do normalności!

Ostatniego dnia lutego odebrałem nowe świadectwo maszynisty, karty znajomości szlaku i taboru. Zostało mi jeszcze kilka szlaków do dorobienia, klasyka w postaci EN57 (ale to już za kilka dni), ale już jestem znowu pełnoprawnym maszynistą i w każdej chwili mogę wyjechać samodzielnie na szlak. W końcu! :) Do zobaczenia na szlaku!

3 KOMENTARZE

  1. Życzę tobie zielonego na szlaku.Mam pytanie jak to jest w Intercity z filmami Cabview czy jest to surowo zabronione? i czy uda się tobie nagrać coś z KŚ jakiś film? Pozdrawiam serdecznie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj