Czasem zwyczajna drobnostka jest w stanie poprawić Ci humor na cały dzień.

Dzień jak co dzień – stoję na peronie i czekam na przyjazd pociągu, który wspólnie z drugim maszynistą poprowadzimy do Warszawy. Nadjeżdża. Niezbyt długi, raptem 6 wagonów – w miarę przyjemnie i bezstresowo powinien się prowadzić.

Wdrapujemy się do lokomotywy, zajmujemy miejsca, przeglądamy dokumenty. Za chwilę odjazd. Wstaję więc do okna i obserwuję, czy kierownik nie podaje już sygnału „odjazd”. W międzyczasie do lokomotywy podchodzi starsza kobieta, życząc nam szczęśliwej drogi. Zrobiło mi się bardzo miło, bo mało kto pamięta, że w tej lokomotywie siedzą ludzie odpowiedzialni za to, żeby podróżni dojechali szczęśliwie do celu.

Kierownik podnosi dłoń. ODJAZD!

To będzie dobra podróż…