Wielokrotnie spotkałem się z narzekaniem, że pociągi komuś przeszkadzają,  bo trąbią w środku nocy w szczerym polu. Wyjaśnijmy więc sobie dlaczego to robią.

Często autorami takich narzekań są pasażerowie wagonu sypialnego, który z niewiadomych względów został wpięty zaraz za lokomotywą. Inną grupą narzekających są osoby, które budują domy w pobliżu torów, a później narzekają na hałas. Dla nich jest zarezerwowane osobne miejsce w piekle ;)

Wróćmy do naszego trąbienia. Po cholerę ci bezduszni maszyniści, jadąc przez pola w środku nocy trąbią jak szaleńcy? Ano po to, żeby ostrzegać innych przed zbliżającym się pociągiem. A że nikogo w promieniu kilkunastu kilometrów nie ma? No cóż…

W praktyce wygląda to tak, że widzimy przed sobą taki wskaźnik (nie tylko taki, ale ten jest najczęstszy):

W instrukcji mamy wyraźnie napisane, co mamy zrobić.

Wskaźnik W 6a „Wskaźnik ostrzegania” oznacza, że należy dać sygnał Rp 1 „Baczność”:

Więc nie ma, że boli, że pusto, że noc. Należy podać sygnał „Baczność”. Oczywiście maszynista może to olać i nie podawać sygnału, ale wtedy w razie „W” – będzie wyjaśniane dlaczego nie podał sygnału, oraz może zostać za to ukarany. Czy to karą finansową, czy nawet odsunięciem od jazdy. A większość z nas przychodzi do pracy jednak zarabiać pieniądze. Dlatego też nie złośćcie się za częste trąbienie. To dla naszego wspólnego dobra.

Jako ciekawostkę dodam, że „trąbienie” to nie tylko sygnał baczność. Za pomocą sygnałów dźwiękowych jesteśmy w stanie podawać sobie różne komunikaty, w stylu np. „zahamować, odhamować, rozpocząć popychanie, odjechać od pociągu, alarm” i wiele innych. Zainteresowanych odsyłam do instrukcji sygnalizacji Ie-1, zamieszczonej na stronie PKP PLK.