Jedziesz sobie spokojnie w wagonie, aż nagle słyszysz coraz głośniejsze stukanie kół. Na najbliższej stacji kierownik prosi o opuszczenie wagonu, ponieważ będzie wyczepiany. Godzina opóźnienia gwarantowana.

A wszystko to najczęściej wina naszej jesiennej pogody, gdy na torach leżą mokre liście, z nieba sączy się delikatna mżawka. Tory wtedy są na tyle śliskie, że przy cięższych pociągach jazda jest naprawdę sporym wyzwaniem.

No dobra, a skąd się bierze to stukanie i dość często konieczność wyłączenia wagonów ze składu pociągu? Przy śliskich szynach nawet delikatne hamowanie może spowodować zablokowanie koła. Ale że wagon jedzie dalej, koło sunie jak sanki, fizyka robi swoje – na kole robi się płaskie miejsce. Gdy już hamulec „odpuści”, koło zaczyna się znowu obracać, a że w miejscu „tarcia” nie jest już idealne – słyszymy stukanie.

Jeżeli uszkodzenie nie jest poważne – można prowadzić pociąg z maksymalną prędkością. Czasami jednak płaskie miejsce jest na tyle duże, że dalsza jazda może stanowić zagrożenie, dlatego też wagon z uszkodzonym zestawem kołowym należy wystawić ze składu.

Czy możemy w jakiś sposób zapobiegać takim usterkom? Nie do końca. Na pewno staramy się hamować delikatniej. Niestety to nie zawsze pomaga. Nowsze wagony mają również zamontowane urządzenia antypoślizgowe, ale również czasami i one nie radzą sobie z problemem tak, jak byśmy wszyscy chcieli. Co nam pozostaje? Jedyną najpewniejszą metodą jest przeczekanie tej paskudnej pogody i nadzieja, że dziś uda się przejechać bez przeszkód ;)