Tego wpisu nie powinno tu być. Jednak ostatnio pojawiło się tu zbyt wielu „specjalistów”, dlatego też czuję potrzebę wytłumaczenia, dla kogo jest tworzony ten blog.

Otóż jak już pisałem w wielu miejscach – to nie jest blog tworzony przez kolejarza dla kolejarzy. Tworzy go początkujący maszynista (na dzień dzisiejszy – jeszcze bez uprawnień do SAMODZIELNEGO prowadzenia pociągów, jednak lada dzień kończę prawie 2 letnie szkolenie i przystępuję do egzaminu), dla osób zainteresowanych koleją, mających marzenia, chcących poznać bliżej ten zawód.

Otrzymuję od Was wiele wiadomości, pełnych ciepłych słów, podziękowań za prowadzenie tego bloga, zadajecie wiele pytań, które Was dręczą, głównie związane z naborem na maszynistę oraz szkoleniem czy też wymaganiami zdrowotnymi.

Jest to szalenie miłe i daje siłę do dalszego pisania. Niestety – im więcej czytelników, tym więcej osób, które czują potrzebę „wykazania się” swoją wiedzą i próby zgaszenia mnie. Dlatego raz jeszcze przypomnę kilka zasad:

  • Nie wymądrzaj się – teksty tu nie są napisane dla kolejowych fachowców, a dla ludzi, którzy są „zieloni” w temacie, a chcieliby się czegoś dowiedzieć. Upominanie mnie, że na lokomotywie nie ma czegoś takiego jak „wajcha” jest prostackie.
  • To, że pracujesz w zawodzie dłużej niż ja i posiadasz większe doświadczenie – nie daje Ci prawa do pisania, że póki co to gówno wiem i na niczym się nie znam. Jeżeli gdzieś napiszę jakiś błąd merytoryczny – jako starszy, doświadczony kolega możesz mi go wskazać i pomóc poprawić.
  • Fakt, że moje szkolenie wygląda zupełnie inaczej niż „za Twoich czasów” nie czyni Cię lepszym. Nie mam wpływu na cykl szkolenia, nie moja wina, że Ty musiałeś jeździć 8 lat jako pomocnik. Czasy się zmieniają, Ty widocznie za nimi nie nadążasz.

Jeżeli coś Ci w tym wszystkim nie pasuje – zawsze możesz zamknąć okno przeglądarki, w którym masz otwarty mój blog. Oszczędzisz nerwów zarówno sobie, jak i mojej skromnej osobie.

Chciałbym tylko przypomnieć, że bez żalu kasuję niepasujące mi komentarze oraz banuję ich autorów. Na blogu panuje moja dyktatura. Żeby nie było, że nie ostrzegałem.

Blog jak i praca jako maszynista, jest moją drogą do spełnienia marzeń (nie, sama praca nie jest zwieńczeniem marzeń, to tylko kolejny punkt na długiej drodze :)), drogą wyboistą, ale kłody rzucone mi pod nogi zrzucam w przepaść.