Nieszczęśliwe walentynki

To była niedziela, jakich wiele. Szczęśliwie „objechałem służbę” i wróciłem do domu. Niestety nie wszystkim dany był spokój…

Niedziela, 14 lutego 2016 rok. Walentynki. Ta historia wydarzyła się jakieś 2 godziny po moim powrocie do domu, na tym samym szlaku, którym jechałem.

Ostatnia prosta, jeszcze kawałek można cisnąć 200km/h. Z taką też prędkością skład ED250, czyli popularne Pendolino zbliżał się do stacji Góra Włodowska. Już zmrok, pogoda nieciekawa, widoczność taka sobie. Maszynista w ostatniej chwili dostrzega przeszkodę leżącą na torze. Wdraża hamowanie nagłe i już widzi, że to człowiek położył tam głowę, aby zakończyć swój żywot. Nie ma szans na zatrzymanie. Słychać huk, po kilkuset metrach pociąg zatrzymuje się.

REKLAMA
Reklama na blogu maszynisty

Skutki potrącenia

Takie potrącenie powoduje konieczność postoju pociągu, aż wszystkie zainteresowane służby (pogotowie, policja, prokurator) zakończą wszystkie czynności. Zazwyczaj trwa to nawet kilka godzin. Żeby więc nie zmuszać niewinnych pasażerów do bezcelowego czekania, w miarę możliwości zabierani są najbliższym pociągiem. Tak też zostało uzgodnione tym razem. Kierownik poinformował pasażerów:

Szanowni Państwo, w związku z postojem spowodowanym potrąceniem osoby postronnej, dalsza podróż odbędzie się pociągiem XXXX, który powinien dojechać tu w ciągu najbliższych 30-40 minut. Przepraszamy za niedogodności.

Pociąg XXXX pędził z prędkością 160km/h i zbliżał się to stacji Włoszczowa Północ. Maszynista wraz z pomocnikiem byli szczęśliwi, bo jeszcze około 1,5 godziny i zakończą służbę. Nagle na torach dostrzegają przeszkodę. Hamowanie nagłe i huk. Człowiek nie dał szans maszyniście. To druga śmiertelna ofiara na tej samej linii kolejowej, w odległości 50km od siebie, różnica czasu między tymi zdarzeniami to około 30 minut.

Kierownik Pendolino, stojącego przed Górą Włodowską musiał ogłosić kolejny komunikat:

Szanowni Państwo, w związku z potrąceniem osoby postronnej przez pociąg XXXX, który miał Państwa zabrać w dalszą podróż, jesteśmy zmuszeni czekać na kolejny pociąg, YYYY, który pojawi się tu za około godzinę. Przepraszamy za niedogodności.

YYYY zabrał pasażerów z obu pociągów. Już bez dalszych przygód. A padający ulewny deszcz zmył z lokomotyw ślady tego wydarzenia.


Gdzie szukać pomocy

Samobójstwo to bardzo zły pomysł. Nawet, gdy osoba, z którą mieliśmy być „na zawsze” ma inne plany. Miłość może się skończyć, ale wraz z nią nie powinno kończyć się życie. Wszystkim, którzy mają trudną sytuację życiową przypominam kilka numerów telefonów, pod którymi możemy uzyskać pomoc.

116 123 – Telefon zaufania dla osób dorosłych w kryzysie emocjonalnym

22 425 98 48 – Telefoniczna pierwsza pomoc psychologiczna

116 111 – Telefon zaufania dla dzieci i młodzieży

801 120 002 – Ogólnopolski telefon dla ofiar przemocy w rodzinie „Niebieska Linia”

800 112 800 – „Telefon Nadziei” dla kobiet w ciąży i matek w trudnej sytuacji życiowej

Gdy podejrzewasz, że ktoś z Twoich bliskich może mieć problemy, nie czekaj – reaguj!

6 KOMENTARZE

  1. Historia bardzo niefajna…jechałem jako pomocnik pociągiem, który zabierał pasażerów z tych obu pociągów. Najpierw „zawołały” nas Olszamowice, że doszło do zdarzenia z człowiekiem przed Włoszczową Północ i będziemy zabierać pasażerów. Po dwóch minutach telefon z dyspozytury: „nie wiem czy już wiecie, ale będziecie zabierać pasażerów z pociągu XXXXX przed Włoszczową”…”tak wiemy”…”no,a drugi raz przed Górą Włodowską z pociągu YYYY”…”czy ja dobrze usłyszałem? dwa zdarzenia?”….”tak dwa zdarzenia z człowiekiem”. I ja i mechanik byliśmy w szoku…święto zakochanych…

  2. Smutne to bardzo że krzywda jednych na całe życie dotyka też innych. Miłość jest szalona to i Walenty też nie ogarnięty do końca.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj