Maszynistów widzicie (albo i nie) zazwyczaj tylko w lokomotywach. A jak naprawdę wygląda nasz dzień w pracy?

Na początku chciałbym zaznaczyć, że u różnych przewoźników (szczególnie prywatnych) dzień może wyglądać zupełnie inaczej. Dlatego też nie zdziwcie się, że inni maszyniści pracują inaczej.

Jak w większości firm – pod koniec miesiąca dostajemy grafik pracy na kolejny miesiąc. W tym grafiku natomiast mamy zapisane numery służb oraz godziny rozpoczęcia i zakończenia. Skąd zatem wiemy, gdzie pojedziemy? Dodatkiem do grafiku jest „opis zmian roboczych” – w nim rozpisane są dokładnie wszystkie służby.

Gdy już wiemy, co mamy robić danego dnia – przychodzimy odpowiednio wcześniej do dyspozytora i głosimy gotowość do pracy. Dlaczego odpowiednio wcześniej? Przed rozpoczęciem pracy musimy mieć czas na zapoznanie się z rozporządzeniami, zmianami w „wykazie ostrzeżeń stałych”. Generalnie – trochę papierkowej roboty.

Następnie otrzymujemy od dyspozytora kartę pracy, informację, jaką lokomotywą pojedziemy oraz rozkład jazdy.

Teraz w zależności od tego, czy przyjmujemy pociąg „z biegu” (czyli zaczął bieg w innym mieście, u nas ma postój i jedzie dalej), czy też ma zacząć bieg w naszej stacji – będziemy różnie postępować.

W pierwszym przypadku – nie ma problemu. Czekamy w peronie, aż pociąg przyjedzie, zmieniamy maszynistę, który go przyprowadził i po szybkiej kontroli pojazdu ruszamy w dalszą drogę.

W drugim przypadku jest już odrobinę więcej pracy – udajemy się po lokomotywę. Na różnych stacjach stoją w  różnych miejscach. Dokonujemy dokładnych oględzin pojazdu, sprawdzamy, czy nie ma przekroczonego czasu pracy (oraz czy czas jazdy do stacji docelowej nie przekroczy dozwolonego czasu pracy maszyny między przeglądami), testujemy sygnały dźwiękowe, światła, radio i głosimy gotowość do manewrów. Dyżurny ruchu informuje nas, jak i gdzie pojedziemy. Posiadając już tę wiedzę – jedziemy najczęściej na grupę postojową, gdzie czeka na nas już przygotowany skład. Najeżdżamy, łączymy i wykonujemy próbę hamulca. Jeżeli wszystko jest OK – ruszamy na szlak.

Po przyjeździe do stacji docelowej – mamy zazwyczaj chwilę przerwy. Czasem 15 minut, czasem 4 godziny. Możemy udać się więc do tzw. „pokoju krótkiego wypoczynku”, gdzie czekają na nas łóżka, czajnik, mikrofala. Następnie udajemy się po pociąg powrotny i powtarzamy całą procedurę od nowa.

W ciągu 12 godzin całej służby, musimy zdążyć wrócić do stacji macierzystej. Możemy już spokojnie wrócić do domu, zregenerować siły.

Pytania możecie śmiało zostawiać w komentarzach pod notką :)