Zaraz Sylwester, Nowy Rok i znowu będziemy rok starsi… Jak ten czas biegnie.

Dla niektórych ostatni dzień obżarstwa, rozpoczęcie diety „od jutra” i przygotowań do Sylwestra. Dla innych dzień odpoczynku, a jeszcze inni spędzą go w pracy. Jedno jest pewne. Bieżący rok nieustannie zbliża się ku końcowi. Może warto skorzystać z wolniejszych chwil, usiąść i podsumować, co poszło nam dobrze, a w czym daliśmy totalną plamę? Zrobić bilans plusów i minusów i pomału zacząć planować kolejny rok tak, aby tych czerwonych kresek było jak najmniej w naszym życiu?

Niby co roku coś tam sobie większość z nas postanawia, ale potem wpadamy w wir pracy i coraz ciężej trzymać się naszego planu. Ja mam cichą nadzieję, że tym razem uda mi się w końcu poskładać do kupy i tak ogarnąć cały rok, żebym na jego koniec mógł powiedzieć sobie, że jestem z siebie dumny. I powieszę nad sobą jakiś bacik, który będzie mnie pilnował ;)

Macie jakieś swoje niezawodne sposoby na planowanie przyszłości? Podzielcie się nimi, chętnie się przyjrzę :)