Pora rozliczyć się z minionym rokiem i postarać się zaplanować kolejny…

Co prawda od końca 2017 roku minęło już kilka dni, więc nie wstrzeliłem się z tym wpisem w najlepszym czasie, ale może to i lepiej, bo chętniej przeczytacie ;)

Otóż końcówka roku to dla wielu osób czas na noworoczne postanowienia. Wiecie, od jutra siłownia, mniej żreć, więcej seksu, zmiana pracy i co tam ludzie sobie jeszcze wymyślają. Oczywiście plany te są ważne zazwyczaj do drugiego tygodnia stycznia, a potem już życie toczy się dalej jak do tej pory. Bo i zazwyczaj źle do tego podchodzimy.

Rozliczenie z przeszłością

Tutaj akurat wspomogłem się sposobem mojego znajomego Michała Szafrańskiego, czyli zanim siądę do planów, trzeba spojrzeć w przeszłość i sprawdzić, co poszło dobrze, co źle a co totalnie beznadziejnie w 2017. Czy spełniłem wszystkie swoje plany? Jeżeli nie, to dlaczego? Niestety dość ciężko będzie mi się odnieść do zeszłorocznych planów, bo nie mam ich nigdzie spisanych, ale starałem się to zrobić przynajmniej częściowo.

Jaki był 2017?

Właściwie ciężko go nazwać złym, czy dobrym rokiem. Bo były zarówno złe momenty, jak śmierć bliskiej osoby, ale były też takie, gdy po wielu latach spełniło się moje marzenie i gdybym wtedy mógł, skakałbym z radości.

Co ważnego dla mnie się wydarzyło? Właściwie były to dwie rzeczy.

Blog Forum Gdańsk 2017 #BFGdansk

To była właśnie ta rzecz, o której marzyłem przez wiele lat. W końcu udało się dostać na tę konferencję, zdobyć nowe doświadczenia i przede wszystkim spotkać mnóstwo pozytywnych osób, chcących dzielić się wiedzą i talentem. No i nowo zawarte znajomości zawsze procentują. Jak nie od razu, to w przyszłości. Zapamiętajcie to sobie, jak byście kiedyś chcieli powiedzieć, że wy nic nie możecie, bo nie macie znajomości. Znajomości się same za was nie zrobią. A i nie zawsze są potrzebne.

O wrażeniach z Blog Forum Gdańsk pisałem już. Mam nadzieję, że w tym roku znowu zawitam w Gdańsku.

Mały Eurotrip

W końcu udało się wsiąść w samochód i przemierzyć kawałek Europy. To dla mnie zupełnie nowe doświadczenie, bo zawsze na wakacje jeżdżę/latam z biurem podróży, lub samochodem po kraju. Wolność, jaką daje taka wyprawa jest niesamowita. Z drugiej strony lubię mieć wszystko podstawione pod nos. Na pewno do powtórzenia w przyszłości, może uda się na trochę dłużej :)

Reszta roku zleciała pod znakiem „jakoś to będzie”. Cóż, nie zawsze musi być kolorowo, od tego jest rok obecny :) Więc przejdźmy do planów na 2018. A te zaczniemy od…

Planowanie

Żeby przestać w końcu żyć w stylu „jakoś to będzie”, postanowiłem wziąć w garść tysiące mniejszych planów i je zapisywać, dążyć do ich realizacji. I tu największym problemem jestem ja sam, bo muszę siadać do tego planowania, a tam tyle zdjęć zabawnych kotów do przejrzenia… Ale walczę z tym, a już jutro sprawdzę czym jest prokrastynacja. Bo dzisiaj mi się nie chce.

Do planowania mam taki fajny kalendarz od Pani Swojego Czasu. Tak, męskich nie było. Nie, nie widzę w tym problemu. To był jeden z nielicznych, który mi się podobał i spełniał moje wygórowane oczekiwania.

Planer czasu

No, a jak już tak jesteśmy przy planowaniu, to na pewno znajdziemy w nim:

Rozwój bloga

Plan dla wielu z Was pewnie śmieszny i „co on wie o życiu, tak życie nie wygląda”. Tak samo było, jak marzyłem o pracy na kolei. Bez znajomości i szkoły miałem nie mieć szans. Hue hue.

W tym roku stawiam na rozwój bloga na wielu płaszczyznach. O wszystkim będziecie dowiadywać się na bieżąco. Chciałbym, aby do końca roku blog zarabiał przynajmniej minimalną krajową co miesiąc. Docelowo aby stał się dość dobrym źródłem dochodu pasywnego. Bo wiecie, dzisiaj mam zdrowie, aby śmigać w środku nocy po 700 kilometrów (chociaż już też nie bardzo), ale gdyby się wydarzyło cokolwiek, że nie będę mógł jeździć (albo nawet po prostu mi się znudzi – to u mnie całkiem normalne), no to będę w czarnej pupie ;)

Rozwój siebie

I tu proszę nie mylić z kołczingiem, o który przez niektórych jestem posądzany. Już pomijam fakt, że fajnie by było rozróżniać coaching od pieprzenia bzdur, ale nie o tym miało być.

Pora w końcu skorzystać z tych różnych kursów, które kiedyś kupiłem/dostałem/zdobyłem i poszerzyć swoją wiedzę i umiejętności. Odkładam to zawsze na później. Tak samo jak sprawdzenie znaczenia słowa prokrastynacja.

Oprócz kursów i zdobywania wiedzy czas zająć się własnym zdrowiem. W poprzednim roku trochę z przymusu przełamałem strach przed dentystą i pomału doprowadzam uzębienie do lepszego stanu. Pewnie jeszcze trochę czasu i złotówek upłynie, zanim nadrobię zaległości które powstały, dlatego nie odwlekajcie tego na ostatnią chwilę, tylko znajdźcie dentystę z którym się dogadacie, polubicie i wizyty nie będą aż tak straszne, jak wspomnienia z młodszych lat.

Ale nie samymi zębami człowiek żyje. Siedzący tryb pracy też daje się we znaki, dlatego też wolałbym więcej czasu poświęcić na jakikolwiek ruch zarówno na świeżym powietrzu, jak i choćby w domu. Dlatego mniej pracy – więcej ruchu. Oczywiście jak już smog sobie pójdzie, bo aktualnie raczej mało zdrowe jest wystawiać nos za drzwi.

Rozwój marzeń

Bo jednak wbrew temu, co niektórzy usiłują mi wmówić, te są ważne. Ale temu poświęcę kiedyś oddzielny wpis. Bo wiecie – to nie jest tak, że ja marzyłem tylko o byciu maszynistą i teraz mogę sobie siąść i do końca życia nic innego nie robić. Chociaż czasami może bym chciał, ale nie potrafię. W głowie co chwile kotłuje się mnóstwo rzeczy, które chciałbym zrobić. Ale potem zajmuję się czymś innym. I tutaj mam nadzieję, że planowanie trochę pomoże.

No, to tak z grubsza moje plany na ten rok. Oczywiście te bardziej szczegółowe mam zapisane w sekretnym miejscu, za rok mam nadzieję większość zostanie odhaczona jako wykonane :)

A jak u Was z planami? Jakieś konkrety? Podpowiem tylko, że bardzo dobrze planuje się przyszłość mając taki oto widok za oknem :)

Widok z okna wspomagający planowanie