Życie bez kolei byłoby nudne…

Codziennie oglądam bardzo intymne sytuacje z ludzkiego życia. Rozpoczynając pracę idę wzdłuż pociągu, by zmienić maszynistę, który go przyprowadził i obserwuję pasażerów. Widzę łzy. Łzy smutku, łzy wzruszenia, łzy radości. Widzę również mnóstwo uśmiechniętych twarzy.

Ludzie cieszą się, że znowu widzą swoich bliskich. Płaczą, że znów czeka ich długa rozłąka. Być może już nigdy więcej się nie zobaczą?

Przyglądam się temu z sentymentem, bo lata temu również w moim życiu zamieszała podróż pociągiem. Wtedy nawet nie marzyłem, że kiedyś to ja będę woził ludzi, którzy będą w takiej samej sytuacji, jak ja w tamtym czasie.

Zatrzymuję się na kolejnych stacjach. Z okna widzę kolejne łzy rozstań i łzy radości. Mimowolnie uczestniczę w życiu tych osób. W ich radości, smutku, złości. I czuję się spełniony, że mogłem ich bezpiecznie dowieźć do celu. Być może te podróże zmienią kiedyś ich życie, tak jak dawniej zmieniły moje.

Pociągi łączą (i rozłączają) ludzi. Od pokoleń.