Po dziewiczej jeździe na manewrach, nadszedł czas na samodzielne prowadzenie pierwszego pociągu z pasażerami.

Skład przyjmowałem w peronach. Kolega szybko przekazał mi informacje na temat maszyny (sprawna, ile godzin po przeglądzie itp) i poszedł. Zostałem sam na placu boju. Pierwszy raz. Do odjazdu jeszcze jakieś 10 minut, więc na spokojnie (ehe…) zapoznałem się z rozkładem jazdy, przejrzałem książkę „pokładową” i 10 razy posprawdzałem, czy w prędkościomierzu jest taśma i czy wszystkie bezpieczniki są pozałączane. Wiecie – przezorny zawsze ubezpieczony. Wybiła godzina odjazdu, wychylam się przez okno, kierownik podnosi rękę do góry – odjazd. Dla pewności jeszcze sprawdzam, czy semafor nadal podaje pokazuje „wolną drogę”.  Pokazywał.

No to co, para buch, koła w ruch. Pierwsza pozycja, pociąg delikatnie rusza… Druga, trzecia, czternasta – rozpędzamy się. Na liczniku 60km/h. Pora sprawdzić, czy i jak skład hamuje. Wykonuję hamowanie kontrolne. Wygląda na to, że wszystko w porządku, mogę dalej rozpędzać pociąg do prędkości rozkładowej.

W końcu czuję, że żyję. Wiem, że 2 lata szkolenia nie poszły na marne i że w końcu robię w swoim życiu to, o czym marzyłem. Cudowne uczucie. Ale koniec rozmyślań, bo oto w oddali widzę już semafor wjazdowy do pierwszej stacji z planowym postojem. I znowu stres – czy uda się zatrzymać tak, żeby wszystkie wagony zmieściły się w peronie. Czy w ogóle uda mi się zatrzymać? W głowie rozbrzmiewają słowa, które przekazało mi wielu maszynistów:

Pamiętaj – nigdzie nie jest napisane, że masz się zatrzymać za jednym pociągnięciem hamulca. Masz się zatrzymać bezpiecznie, a lepiej wjechać w perony pomału i hamować na 2-3 razy, niż przejechać poza semafor.

I z tą myślą wdrożyłem delikatnie hamowanie dużo wcześniej. Pociąg spokojnie zwalniał a ja „celowałem” w miejsce zatrzymania. Cóż, nie było to mistrzowskie hamowanie, ale pociąg zatrzymał się tam gdzie chciałem i to bez szarpnięcia. Odniosłem swój mały sukces :)

W dalszą drogę ruszyłem już o wiele spokojniejszy. Oczywiście pociąg przyprowadziłem do stacji docelowej punktualnie ;)