Bywają służby, na które trzeba dotrzeć innym pociągiem. Czasami rodzą się z tego powodu problemy…

Wyszedłem jak zawsze na pociąg, chwilę po godzinie 4 rano. Miał mnie zawieźć do miejscowości, z której zabieram swój planowy skład. Zaspany snułem się po peronie, gdy zaskrzeczał megafon:

Pociąg XXX z powodów technicznych w dniu dzisiejszym został odwołany

Nie był to mój pociąg, ale komunikat mnie trochę rozbudził i zacząłem się zastanawiać, co by było, gdyby to mój nie przyjechał. Rozmyślania przerwał kolejny komunikat

Pociąg YYY z powodów technicznych w dniu dzisiejszym został odwołany.

No ładnie… To nadal nie mój, ale wszystko wskazuje na to, że coś się wydarzyło na szlaku. No ale żeby nie trzymać mnie zbyt długo w niepewności, rozległ się trzeci komunikat:

Pociąg ZZZ z powodów technicznych w dniu dzisiejszym został odwołany.

Tym razem to było o moim pociągu. No cóż… Kolejny za godzinę, zanim dojadę to już mój skład będzie ponad 40 minut opóźniony. Decyzja tutaj już nie należy do mnie, dzwonię do dyspozytora i informuję go o zaistniałej sytuacji. Szybkie ogarnięcie tematu i jest już wstępny zarys planu działania. Ja jadę następnym pociągiem (ponoć ma już jechać normalnie), a moim naprzeciwko wyjedzie kolega, który był na miejscu i przygotowywał inne pociągi. Dzięki temu na pierwszym postoju dołożymy maksymalnie 5 minut. Tak zrobiliśmy, szybka przesiadka i jedziemy. Opóźnienie udało się nadrobić, pasażerowie mam nadzieję dojechali zadowoleni i nie zauważyli tej drobnej zmiany.