Wiele osób ma marzenie, które chce spełnić i mieć spokój. Wielu chce być maszynistami i nic więcej. Błądzicie.

Wiele osób myśli, że zdobywając swoją wymarzoną pracę złapali Pana Boga za nogi i kurczowo się trzymają, inne marzenia odkładają i boją się zmian.

Pewnie myślicie, że też chciałbym zdać egzamin i żyć sobie spokojnie, siedząc za nastawnikiem. Otóż… nie do końca. Spójrzcie na nagłówek bloga. Podpowiem – tam jest napisane: „Maszynista. Moja droga do spełnienia marzeń.”

Tak, ta praca jest tylko pośrednikiem na drodze, do spełnienia innych marzeń. Oczywiście była też jednym z marzeń, tak samo jak spotkanie pana Ryśka. I właśnie z takich małych marzeń układam sobie swoją życiową ścieżkę. A gdy już spełnię jedno marzenie, staram się znaleźć na jego miejsce przynajmniej 3 inne, żeby zawsze mieć o czym marzyć.

Bo wiecie – możecie przecież spełnić swoje wszystkie marzenia i spocząć na laurach. Ale co to za życie bez marzeń? Poświęcone jedynie pracy? To już jest zboczenie, które należy leczyć :)

A jaka jest moja reszta marzeń? Dowiecie się, gdy już je spełnię ;)