Po zwiedzeniu Jezior Plitwickich ruszyliśmy dalej, do tej ponoć cieplejszej części Chorwacji. Do Trogiru, a dokładniej na wyspę Čiovo.

Zanim jednak zajechaliśmy, zdążyło się zrobić ciemno i przywitały nas takie oto widoczki z naszego (prawie) prywatnego tarasu.

Wpis jest przeniesiony z mojego poprzedniego bloga. Eurotrip jest jednym z marzeń, o których pisałem w poprzedniej notce, stąd też te wpisy znajdą się na tym blogu :)

Trogir - stare miasto

Widok na Stare Miasto

trogir - port

Widok na port

Zapytacie pewnie, z jakiego miejsca te widoki.

Apartments Kudelik

10 minut spacerem do Starego Miasta, całkiem przyjemny widok na port i samoloty lądujące na pobliskim lotnisku. Co prawda Kudelik nie gwarantuje Ci ciszy i spokoju (bo jednak samoloty robią sporo hałasu, a i droga, przy której się znajduje jest dość często zakorkowana. Za to okna bardzo dobrze pochłaniają hałas, więc można spać spokojnie ;)

A i jeszcze jedno – jeżeli planujesz codziennie jeździć gdzieś samochodem, to nie jest to miejsce dla Ciebie. Generalnie cała wyspa jest kiepskim miejscem wypadowym, bo wyjazd z niej potrafi zająć dobre 40 minut, mimo że do pokonania jest może ze 2-3 kilometry. Ot, kultura jazdy jest tutaj żadna a Twoje pierwszeństwo jest tylko bardzo delikatną sugestią. Jeżeli dołożymy do tego wąskie drogi, to nie może być zbyt dobrze.

Stare Miasto

Ale wróćmy do samego Trogiru. Miejsce to przez wiele osób zostało polecane jako to, w którym można się zakochać. No cóż, faktycznie zrobił bardzo pozytywne wrażenie, czego nie można powiedzieć o Splicie, o którym być może przeczytacie w kolejnej notce ;)

Właścicielka naszego lokalu zdradziła nam skrót, którym to szybciutko przemieszczamy się do portu omijając główną drogę.

trogir - marina

Takie tam z portu

Potem wystarczy przejść tylko przez most i jesteśmy na starówce.

trogir most

Przejście przez most

Z najważniejszych rzeczy mamy tu do zobaczenia Twierdzę Kamerlengo, na którą możemy się wspiąć i zrobić kilka fajnych ujęć, oraz Katedra Świętego Wawrzyńca wraz z dzwonnicą, na którą również możemy wejść (wysoko, stromo i ślisko, ale warto dla widoków).

trogir - twierdza kamerlengo

W porcie. W tle Twierdza Kamerlengo

trogir - twierdza kamerlengo

Punkt widokowy na wieży twierdzy.

trogir - twierdza kamerlengo

Widok z punktu widokowego na twierdzy.

Z dzwonnicy przy katedrze są trochę ciekawsze widoczki :)

trogir - katerdra

Widok z dzwonnicy na Stare Miasto i port.

trogir - katerdra

Widok z dzwonnicy na wieżę zegarową oraz loggię miejską.

Na plażę!

A po spacerze i zwiedzeniu wszystkich najważniejszych miejsc można wybrać się na poszukiwania plaży. I tu robi się mały problem.Bo plaże w Trogirze (jak i w większości Chorwacji) jak już są, to raczej kamieniste. Przyjemność chodzenia po nich gołą stopą jest żadna, jeżeli lubisz plażowanie – polecam zaopatrzyć się w odpowiednie obuwie. No ale znaleźliśmy kawałek w miarę pustej (wieczorem) z drobnym (ale nadal nieprzyjemnym) żwirem.

trogir - plaża

trogir - plaża

Morski potwór wychodzi na ląd

Gdzie zjeść?

Na starym mieście właściwie w każdej uliczce, w każdym zakamarku znajdziecie lokal z dobrym jedzeniem. Jako, że to miasto portowe zjesz tu rybę i owoce morza w każdej postaci, ale dużym powodzeniem cieszy się tu również jagnięcina. Warto również spróbować chorwackiego specjału – Ćevapi.

My stołowaliśmy się głównie w restauracji Harbor, przy ulicy Lučica 7. Smaczne jedzonko, słuszne porcje i ceny odrobinę mniejsze niż na Starym Mieście. Niemniej jednak należy liczyć się z faktem, że w Trogirze za obiad dla dwóch osób (z napojami) zapłacisz około 200-300 kun. Ale od czego są wakacje ;)

Trogir - restauracja

Pyszna rybka :)

Trogir - restauracja

I pyszna jagnięcinka

Czy warto?

Jeżeli kiedyś znów mnie najdzie, aby zobaczyć Chorwację, to wrócę jedynie na dłużej nad Jeziora Plitwickie i do Trogiru. Trogir jest miastem, w którym można się naprawdę zakochać. Malownicze wąskie uliczki, pyszne jedzenie, brak dzikich tłumów ludzi i piękny port to jest to, co cieszy mnie najbardziej. W takich miejscach zdecydowanie wypoczywam :)